PISZĄC SERCEM, CZYLI HISTORIA PEWNEGO CARTRIDGE`A.

Historia pewnego cartridge `a …

     Był sobie raz mały czarny zbiorniczek o wdzięcznym imieniu Cartridge.

Mieszkał przy Hewlett Packard 1315  i trudnił się mocno odpowiedzialnymi zajęciami. Był powszechnie lubiany, wszyscy dbali o niego. On odpłacał się perfekcyjnym wykonywaniem swoich zadań.

   Pewnego dnia zasłabł, stracił na mocy a efekty jego pracy były mizerne, blade, aż w końcu przestał dawać oznaki życia.

   Pani, która najbardziej zżyła się z maleństwem, wzięła omdlałego na ręce i pobiegła co tchu szukać dla niego ratunku. Wszystko zapowiadało się dobrze, nadzieja jeszcze nie umarła. Wypełniony po brzegi nowym tuszem, wyglądał na całkiem zadowolonego. Znów trafił do swojego mieszkanka. Nie wrócił już jednak do dawnych sił. Pracował mozolnie, ospale i niedokładnie, aż w końcu wydał ostatnie tchnienie i zamilkł na zawsze. Już nic nie ożywiło biedactwa, zbyt długo przebywał bez pomocy. Przemówił tylko na koniec by się pożegnać i odszedł pozostawiając tylko smutek. Reanimacja okazała się zbyt późna i dlatego bezskuteczna. Jego mieszkanko świeciło pustką i czekało na nowego lokatora.

    Pogrążona w smutku pani, popędziła do hipermarketu w środku nocy w celu nabycia następcy. Zniecierpliwiona, albo raczej podekscytowana nie mogła trafić w odpowiednie miejsce i poprosiła napotkaną ekspedientkę o pomoc.

Jednak zamiast ją uzyskać usłyszała odpowiedź…- nie pomogę pani ja jestem z AGD..

Hm…na pierwszy rzut oka wyglądała na kogoś z krwi i kości, ale  ostatecznie zawsze można się mylić.

  • Może ten mężczyzna mi pomoże?
  • Niestety ..on też jest z AGD. .pospieszyła z wyjaśnieniem zagadnięta kobieta

Boże…widzisz i nie grzmisz?…w marketach zatrudniają cyborgi!?

  Wiedziona intuicją smutna pani, szła więc dalej przed siebie, aż dotarła do stoiska komputerowego. Uśmiech rozświetlił jej twarz, lecz na krótko. Nie było chętnego do zamieszkania w pustym domku. Dwaj pracownicy pospieszyli z pomocą i udali się do magazynu znaleźć odpowiedniego lokatora. Po blisko godzinie okazało się, że magazyn za wielki, towaru za dużo i efektu poszukiwań brak.

Dlaczego przez chwilę myślała , że jej pomogą? Przecież wie, jak trudno trafić na mężczyznę, który potrafiłby samodzielnie znaleźć cokolwiek : (

       Wybiła północ w oddali słychać dźwięki muzyki a w  małym mieszkanku przy Hewlett Packard wciąż pustka.

Kolejny dzień zagnał pewną, smutną kobietę do pewnego supermarketu w celach poszukiwania pewnego zbiorniczka. Szybciutko wróciła do domu z tym czego szukała. Wszystko zapowiadało koniec przygód. Nie działała pochopnie, upewniła się w sklepie ,że ma to, o co jej chodziło. Nie dowierzała swojej dość skąpej w tej materii  wiedzy.

No i nastąpiło uroczyste zasiedlenie. Iiiiiiiii no nie !!! On nie pasował !!!

„Udanych zakupów”, „perfekcja i profesjonalizm ”  idiotyczne hasła zachęcają klientów do robienia zakupów.

Oczywiście, że wróciła do tego sklepu. Poszła wprost do działu reklamacji. Tylko jej wrodzony spryt i elokwencja nie pozwoliły profesjonalnym oszustom na odprawienie jej z kwitkiem. Udało jej się zwrócić tego olbrzyma, który według pewnego fachowca miał pasować do rzeczonego wyżej mieszkanka. Odszukała odpowiedni model( nie korzystając już z niczyjej pomocy) popędziła z powrotem sprawdzić jaki efekt dały jej poszukiwania. Wracając postanowiła sobie lepiej dbać o nowego lokatora i nie dopuścić do podobnej sytuacji. Radość, która ją wypełniała dodała jej oczom blasku i pozwoliła zagościć uśmiechowi na jej twarzy.

Jak miło, wszystko wróciło do normy. Na Hewlett Packard 1315, znów słychać uroczy miarowy turkot…..

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *