Z życia pedagoga

Z życia pedagoga

Jak lokomotywa, której w zapasie zostały tylko dwie szufelki węgla a do przejechania jeszcze spory odcinek drogi, sterany pedagog usiłuje dobrnąć do końca semestru. Sapie przy tym i fuczy w obawie, że na ostatnią prostą braknie mu pary. Wizja przymusowego postoju nie napawa optymizmem. Gdyby tak tą ostatnią prostą okazał się hol szkolny? A tłumy rozwścieczonych młodych osobników, wdzierałyby się do owego parowozu wyczyniając cuda. Co najmniej jak plemię Siuksów dopadające onegdaj żelaznej maszyny, która wypełniona białymi istotami, zmierzała na Dziki Zachód by zmienić istniejący tam porządek rzeczy. Czy to dobre porównanie? Czy ciało pedagogiczne można porównać do białego szukającego przygód? Do poszukiwacza złota, który mami się mrzonkami o świetlanej przyszłości? A czy młodzi, absolutnie nierządni wiedzy- w niestety lwiej części – osobnicy to dzikie plemiona Indian?

Jak nazwać te plemiona?

Czarne Stopy? – czasem pasuje, ale nie! To już było.

Mądre Głowy? – hm…pobożne życzenie, nie można aż tak uogólniać.

Unikający Przemęczenia?- to chyba najlepiej odda charakter naszych bohaterów.

Unikający Przemęczenia z wodzem Wielkim Olewatorem, często wyzyskują współplemieńców. Taki np. Wielki Kujon albo Lubiący Wiedzę muszą wykonywać różne prace na rzecz społeczności lokalnej. W obawie, że ich skalp zawiśnie obok totemu, wykonanego z gładkiej i pięknie oszlifowanej baseballowej pałki, godzą się na to, by wyręczać innych w polowaniu na wiedzę. Gdy jakaś informacja padnie ich łupem, muszą ją samodzielnie oprawić, wypatroszyć, podzielić na porcje i tak przyrządzoną w pięknie przygotowanych, skondensowanych, podsuszonych kawałkach podają reszcie współplemieńców. A tamci i tak często nie potrafią z tego skorzystać.

Wiecie co jest najbardziej zabawne? Ano obserwowanie bidulków usiłujących skorzystać z wiedzy w pigułce, która zapisana drobnym maczkiem na małej karteczce może być ukryta wszędzie. W długopisie, w dłoni, w piórniku, pod paskiem zegarka, w kieszeni, pod spódnicą… itd. Co sprytniejsi usiłują podkładać gotowce. Wierzcie mi wszystko to widać!

Blada Twarz o ksywce Udający Ślepego, przymyka czasem oko wiedząc, że tylko nieliczni potrafią właściwie korzystać z tych małych wspomagaczy wiedzowych.

Tymczasem walka o terytorium wciąż trwa. Unikający Przemęczenia robią wszystko by zniechęcić Blade Twarze i skłonić je do odwrotu. A ci ostatni z uporem godnym maniaka starają się podzielić z czerwonolicymi wiedzą, aby kiedyś ich pupile stąpali po swym terytorium twardo i pewnie. Szkoda, że niemożliwa jest współpraca między tymi stojącymi po przeciwnych stronach barykady obozach. Zawsze będą sobie przeszkadzać. Czerwoni zakłócać porządek, a biali udowadniać swoją wyższość. Walka o panowanie doprowadzi  kiedyś do powstania rezerwatów. Ciekawe kto w nich wyląduje? Czy  Wszechwiedzące Białe Głowy, czy Unikający Przemęczenia?

Wydzielony i ogrodzony drutem kolczastym z podłączonym elektrycznym pasterzem obszar, mógłby stać się rozwiązaniem odwiecznego konfliktu. Tylko po co? Czyż praca w takich warunkach nie dostarcza ciągłych emocji? Czyż nie podnosi adrenaliny jak skok na bungee? Czy nie jest lepsza od lotu lotnią? Na co nam sporty ekstremalne ?! Wszystkich miłośników pracy z dreszczykiem zachęcam do związania się z naszą oświatą. Wbrew pozorom z tej wojny światów wychodzą wciąż cało obydwie strony i wciąż obydwie czerpią korzyści z wspólnie przeżytej przygody. No może nie licząc nielicznych ofiar , które padają od czasu do czasu i tracą skalp, ale o tym może następnym razem….

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *